Różnej wielkości strefy, które są objęte działaniami wojennymi zostały całkowicie odcięte od świata zewnętrznego. Nie mają do nich dostępu agendy i organizacje dostarczające pomoc humanitarną.

"Rok temu liczba mieszkańców takich stref wynosiła 394 tys.; pół roku temu - 487 tys.; obecnie jest to 974 tys. Znajdujący się tam ludzie są "izolowani, zagłodzeni, bombardowani i pozbawieni pomocy medycznej i humanitarnej, co ma ich zmusić do poddania się albo ucieczki" - mówił O'Brien.

Wyraził także ubolewanie, że członkowie Rady Bezpieczeństwa - gdzie prawem weta dysponuje Rosja wspierająca syryjski reżim - nie są w stanie zakończyć stanów oblężenia, w wyniku których cierpią ludzie w Syrii.

Rada Bezpieczeństwa zbiera się regularnie, aby debatować nad sytuacją humanitarną w Syrii, zwłaszcza w kontrolowanych przez rebeliantów wschodnich dzielnicach Aleppo, gdzie w skrajnie trudnych warunkach mieszka co najmniej 250 tys. osób.