W czwartek w ośrodku w Charmanli na terenie Bułgarii doszło do buntu ponad 2 tys. migrantów, głównie Afgańczyków. Migranci palili opony samochodowe i rzucali kamieniami w służby porządkowe. Ośrodek otoczony  jest przez około 250 członków sił policyjnych, żandarmerii oraz strażaków; sprowadzono armatkę wodną.

Powodem buntu jest wprowadzony w zeszły piątek zakaz wychodzenia poza ogrodzenie ośrodka. Niewielka część z nich to rodziny syryjskie; większość to młodzi mężczyźni z Afganistanu, Pakistanu i Iraku, łącznie około 3100 osób. Decyzja władz o zamknięciu ośrodka była spowodowana demonstracją mieszkańców, którzy w obawie przed zarażeniem się chorobami skórnymi wyszli na ulicę. Początkowo władze zaprzeczały doniesieniom o odnotowaniach świerzbu i niebezpiecznej pasożytniczej choroby - leiszmaniozy. Ostatnio władze przyznały, że odnotowano kilkadziesiąt przypadków świerzbu oraz pojedyncze zachorowania na leiszmaniozę i malarię.