Turcja: cztery osoby nie żyją, a osiem zostało rannych w zamieszkach spowodowanych napięciem przed wyborami prezydenckimi

turcja21-1024x724

Cztery osoby nie żyją, a osiem zostało rannych w południowej Turcji po tym jak kampania wyborcza zmieniła się w zamieszki. Ten incydent jedynie pogorszył nastroje przed nadchodzącymi wyborami, w których startuje również obecny prezydent Recap Tayyip Erdogan.

Starcia odbywają się głównie w kurdyjskim mieście Suruc, gdzie jeden z parlamentarzystów rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), Ibrahim Halil Yildiz robił zakupy. Niestety wczorajszy incydent opisywany jest bardzo różnie w zależności od tego, czy źródło informacji jest pro-kurdyjskie czy prorządowe. Państwowa agencja prasowa Anadolu na przykład mówi o tym, że to sklepikarze, będący kurdyjskimi bojownikami, zaatakowali otoczenie parlamentarzysty. Według ich informacji Yildiz zginął w tym ataku. Opozycja z kolei donosi, że to ochrona polityka otworzyła ogień, gdy mężczyzna spotkał się z wrogim nastawieniem pracowników sklepu. Wiadomo tylko, że osiem osób przewieziono do szpitala, a policja aresztowała 10 podejrzanych o udział w zamieszkach.

Sytuacja w Turcji przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi jest niezwykle napięta, gdyż przewiduje się, że mogą one wiele zmienić w tym kraju. Prezydent Erdogen może być zmuszony do odejścia, a AKP ma szansę stracić większość w parlamencie. Drugim kandydatem na prezydenta jest bowiem pro-kurdyjski Selahattin Demirtas z Ludowej Partii Demokratycznej (HDP), który swoją kampanię prowadzi z więzienia, gdzie trafił w listopadzie 2016 roku. Mimo to popiera go spora część kurdyjskiej mniejszości. Jeśli jego partii uda się przekroczyć wymagany próg 10% - AKP straci większość parlamentarną.

Żadna ze stron nie przyznaje się do wczorajszego rozlewu krwi. Według jednego z liderów HDP Perevina Buldana, wczorajsze zamieszki są próbą nakłonienia ludzi do prowokacji. Rzecznik prasowy prezydenta, na Twitterze również potępił ten "ohydny atak".

Korespondent prasowy BBC z kolei mówi, że do rozlewu krwi doszło po tym, jak w mediach społecznościowych wypłynęło wideo, pokazujące prezydenta Erdogana, nawołującego do zastraszania Kurdów tak, by zagłosowali na AKP.

Na filmie pokazane jest bowiem spotkanie prezydenta z innymi członkami jego partii. Erdogan najpierw mówi im, że powinni się skupić na HDP. Potem jednak informuje, że ma listę osób, które najprawdopodobniej będą głosowały inaczej. Według niego członkowie partii powinni "zrobić, co tylko będzie trzeba", żeby wygrać te wybory. Dodaje również, że AKP ma w całości przyjechać do lokali wyborczych znacznie wcześniej niż inne partie. Chce bowiem, żeby "wszystko skończyło się, zanim się w ogóle zacznie".

Opublikowane: Czerwiec 15th, 2018 9:34 am, ostatnia aktualizacja: Czerwiec 15th, 2018 at 10:24 am