Ogromny pożar we Wrocławiu

Wrocław

W niedzielę wybuchł we Wrocławiu ogromny pożar. Hala magazynowa z materiałami budowlanymi oraz sąsiadujące z nią nielegalne składowisko śmieci przy ul. Szczecińskiej był gaszone całą dobę. W akcji udział wzięło aż 170 strażaków. Dwie osoby są ranne. Strażak skręcił nogę, natomiast ratowniczka medyczna została poparzona przez gorącą wodę, spływającą z płonącej hali.

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk uważa, że pożar zaczął się na terenie nielegalnego wysypiska śmieci.

-Od dwóch lat wiedzieliśmy, że są tam gromadzone odpady. Pisaliśmy pisma do prokuratury. Biegły stwierdził, że faktycznie tak jest, ale nie ma tam materiałów niebezpiecznych. Prokuratura sprawę umorzyła. - informuje Jacek Sutryk - Żałuję, że prokuratura nie widzi całego wymiaru spraw administracyjnych. Złożę wniosek o ponowne wznowienie tego postępowania i poproszę prokuratora regionalnego, aby objął nadzorem to postępowanie. Mam nadzieję, że do takich postanowień nigdy już we Wrocławiu nie dojdzie. Struktury państwa są nieskuteczne. Nie mam zamiaru, w każdym przypadku, gdy we Wrocławiu dochodzi do sytuacji kryzysowych, słać pism do rządu –mówi Sutryk.

Prezydent ma zamiar powołać zespół kontrolny do przeprowadzenia kontroli we wszystkich miejscach na terenie Wrocławia, gdzie odpady są zbierane i magazynowane.

- Nie pozwolę, aby na terenie miasta dochodziło do takich sytuacji. Wszyscy bandyci, którzy nielegalnie gromadzą odpady i narażają nasze zdrowie lub życie będą przez nas ścigania i łapani – podkreślił Jacek Sutryk. – To z całą pewnością obiecuję.

Pożar wybuchł około godziny 20:00  w niedzielę (16.12.). Ogień zajął 150 metrową halę magazynową i nielegalne składowisko odpadów, które do niej przylegało. Ogień w zawrotnym tempie zaczął się rozprzestrzeniać. Na miejscu cały czas przebywają jednostki straży pożarnej, dzisiaj (18.12.) o godzinie 6:30 było 37 jednostek. Zastępy straży pożarnej przyjeżdżały nawet z okolicznych miejscowości i Wałbrzycha, aby wesprzeć wrocławskich strażaków. W hali były butle z acetylenem, które co jakiś czas wybuchały. Hala mocno ucierpiała podczas pożaru, już teraz można wyraźnie zobaczyć, że część hali się zawaliła.

Już teraz wiadomo, że strażacy szybko nie ugaszą pożaru, a samo dogaszanie zajmie im kilka dni. Przez wiele godzin broniono przed ogniem składowisko odpadów, przylegające do hali i sąsiednich budynków. Na miejscu pracuje także ciężki sprzęt.

– Cały czas staramy się zlokalizować pożar. Ze względu na ilość zgromadzonych materiałów potrwa to dość długo. Będziemy musieli dostać się do zarzewi ognia w głębi składowiska i dogasić je, aby służby porządkowe mogły wejść na ten teren – mówi mł. bryg. Remigiusz Adamańczyk, zastępca komendanta miejskiego PSP we Wrocławiu.

Remigiusz Adamańczyk dodaje również, że przez trudne warunki atmosferyczne, ratownicy muszą cały czas się wymieniać. W walkę z ogniem zaangażowanych jest 170 strażaków. Dzięki pompom pływającym po rzece Ślęzie nie ma przerw w dostawie wody.

– Pożar na szczęście nie rozprzestrzenia się. Cały czas grupa chemiczno-ekologiczna przy pomocy mierników monitoruje teren objęty pożarem. Na szczęście warunki atmosferyczne nam sprzyjały. Było bezwietrznie i dym szedł w pionie bezpośrednio do atmosfery, a nie na pobliskie osiedla mieszkalne. Zagrożenia dla zdrowia i życia nie było i nie ma – infromuje mł. bryg. Adamańczyk.

Pożar wybuchł w obiekcie o wymiarach 70x25 m. Z obiektu zostały już tylko ściany, aczkolwiek cały teren, na którym składowano odpady był większy 70x60 m.

– Już po naszym przyjeździe wszystko było objęte ogniem. W połowie hali były materiały budowlane, w drugiej składowisko odpadów. Ogień wybuchł w drugiej części, w ciągu korytarzy. Na szczęście budynek podzielony był na dwie części tzw. murem ogniowym, dzięki czemu część, w której znajdowała się hurtowania budowlana nie ucierpiała – wyjaśnia mł. bryg. Remigiusz Adamańczyk.

– Na pewno będziemy pracować na miejscu do wieczora, ale to być może optymistyczne podejście. Za wcześnie jest też, aby mówić o przyczynach pożaru, ponieważ cały czas trwa akcja gaśnicza – informuje zastępca komendanta miejskiego PSP we Wrocławiu.

Źródło: gazetawroclawska.pl

Opublikowane: Grudzień 18th, 2018 3:11 pm