Kurdyjskie referendum i zajęcie Kirkuku przez rząd Iraku - wyjaśniamy konflikt

Irak

Choć Kurdyjski Rząd Regionalny od 1991 r. budował coraz większą niezależność od centralnego rządu w Bagdadzie, to w ostatnim czasie spór kurdyjsko-iracki eskaluje do niespotykanego od dawna poziomu.

Prezydent Regionu Kurdystanu - Mesud Barzani - najpierw 25 września zorganizował zwycięskie referendum niepodległościowe (ponad 90% za), by po kilku tygodniach najpierw zaprzepaścić zdobycze terytorialne Kurdów w Iraku, a następnie samemu złożyć urząd. A wszystko przy cichym udziale innego mocarstwa - Iranu.

Rozpisanie przez Barzaniego referendum było możliwe w dużej mierze dzięki sukcesom, jakie kurdyjskie bojówki - tzw. Peszmerga - osiągnęły w walce z terrorystami z ISIS/Da'isz. Wykorzystując ówczesną nieudolność armii irackiej, Kurdowie zajęli i od 2014 r. zaczęli kontrolować tzw. "terytoria sporne", w tym zwłaszcza bogate tereny roponośne wokół miasta Kirkuk. To pozwoliło Barzaniemu czynić dalekosiężne plany gospodarcze dla regionu, postanowił także wykorzystać wzrost nastrojów niepodległościowych wśród samych Kurdów.

Jego referendum 25 września nie zyskało jednak poparcia żadnego państwa prócz Izraela. Barzaniego opuściły nawet Stany Zjednoczone, na które najbardziej liczył, oraz Turcja - największy inwestor w Kurdystanie irackim, dotąd niesprzeciwiająca się otwarcie kurdyjskim aspiracjom w Iraku, choć sama zaciekle zwalczająca kurdyjski separatyzm na swoim terytorium.

Osamotnienie Kurdystanu pod wodzą Barzaniego wykorzystał podbudowany niedawnymi sukcesami na polu walki centralny rząd Iraku z premierem Haydarem al-Abadim. Kurdowie 15 października niemal bez walki oddali Kirkuk, a w kolejnych dniach wycofali się z większości zajętych terytoriów poza obszarem oficjalnej autonomii - pozostali bez głównych argumentów dla ruchu niepodległościowego - ekonomii opartej o ropę naftową.

Dziś staje się oczywiste, że rękami Abadiego na lokalnego dominatora politycznego wysuwa się jednak inne państwo - wróg Ameryki - Islamska Republika Iranu. Choć kraj ten nie upokorzył Abadiego publicznie i pozwolił mu przypisać sobie sukcesy, w rzeczywistości to wspierane przez Iran szyickie bojówki - zwłaszcza tzw. Siły Mobilizacji Ludowej (Haszd asz-Sza'abi/PMU) - przepędziły Kurdów i kontrolują obecnie sytuację wokół Kirkuku i inne kluczowe miejsca "sporne". Błyskawicznej akcji militarnej towarzyszył także sztuczny chaos informacyjny - kurdyjskie i irackie serwisy doświadczyły tzw. "blackout'u", niemal całkowicie paraliżując komunikację.

Jakby tego było mało, dwie kluczowe partie kurdyjskie zaczęły wzajemnie obwiniać się o klęskę. Kurdyjską Partię Demokratyczną (PDK) Barzaniego oskarża się o pochopne referendum, które nie miało szans powodzenia i sprowokowało interwencję szyickiej koalicji Irak-Iran, a Patriotyczną Unię Kurdystanu (PUK) i jego Peszmergę (kurdyjskie partie mają własne bojówki) o kapitulację i kolaborację z wrogiem.

Prezydent Mesud Barzani 29 października zdecydował się w tych warunkach ustąpić - przynajmniej nominalnie - bo premierem pozostaje jego bratanek - Neczirwan. Przewiduje się, że były prezydent będzie chciał zachować swoje wpływy i kierować krajem "z tylnego siedzenia".

Tymczasem Neczirwan Barzani 6 listopada oświadczył, że Kurdowie wycofają się z całości zajętych terenów, jeśli rząd centralny znów zacznie wypłacać regionowi konstytucyjną kwotę 17% budżetu federalnego. Kurdowie przez całą wojnę z ISIS/Da'isz byli zdani ekonomicznie wyłącznie na siebie, m.in. poprzez handel ropą naftową, gdyż Bagdad obciął przysługującą im subwencję.

Opublikowane: Listopad 9th, 2017 5:10 pm, ostatnia aktualizacja: Listopad 9th, 2017 at 7:36 pm