De Niro vs Trump

Waszyngton do artykułuHollywood przez lata propagowała lewicowy światopogląd. Dotychczas ten swego rodzaju naiwny idealizm ludzi, którzy z normalnym życiem mają niewiele wspólnego, mógł tylko śmieszyć, jednak kiedy sławni i powszechnie cenieni ludzie obrzucają inwektywami znienawidzonych polityków, nikomu już nie jest do śmiechu. Dziś gwiazdy amerykańskiego kina ciskają gromy w Donalda Trumpa. Robert de Niro nie tak dawno popisał się chamstwem, gdy nazwał wówczas jeszcze kandydata republikanów na prezydenta USA ''świnią'', ale to jeszcze był drobiazg, ostatnio popularny aktor wypalił z głupia frant: ''fuck Trump''. Amerykańskie elity kulturalne nie mają taktu, nie krzewią etosu inteligenta odznaczającego się elokwencją i przestrzegającego konwenanse. Spośród gwiazd Hollywood tylko Clint Eastwood wyłamał się z tego mainstreamowego schematu i zagłosował w wyborach prezydenckich na Trumpa, by zamanifestować swój sprzeciw wobec panoszącej się coraz bardziej w USA poprawności politycznej. De Niro uchodzi za wybitnego aktora, jednak status gwiazdy światowego kina nie zwalnia go z obowiązku bycia człowiekiem kulturalnym. Jego polityczny bluzg musi budzić niesmak. Niestety nie można tu mówić o incydencie. Swego czasu na deskach Broadwayu wystawiono żałosną sztukę, w trakcie której wbijano nóż w plecy postaci przypominającej prezydenta Trumpa. Scena makabrycznego mordu oddawała stosunek luminarzy do werdyktów wyborczych, które nie są po ich myśli. Swoją drogą, czy czegoś to państwu nie przypomina? Niedawno Harvey Weinstein narobił mnóstwo szkód wizerunkowych amerykańskiej kinematografii, teraz inny pan z wyższych sfer sięgnął dna.

Opublikowane: Czerwiec 15th, 2018 3:54 pm