"Bo w Polsce jest wolność"- turecka emigracja

Skutki zamachu stanu w Turcji

Do Polski przyjechała już ponad setka tureckich rodzin - lekarze, nauczyciele, prawnicy, a także biznesmeni. Uciekli tuż po nieudanym zamachu stanu, który miał miejsce po 15 lipca. Ci, którzy się w Polsce już zaaklimatyzowali próbują pomóc innym tureckim rodzinom. Obecnie, otwierają u nas firmy.

Piątkowa noc z 15 na 16 lipca, świat obiega informacja, że w Turcji jest zamach stanu. Po kilku godzinach okazało się, iż nieudany. 300 zabitych, półtora tysiąca rannych, ponad 100 tys. zwolnionych z pracy, około 38 tys. aresztowanych i tysiące uciekinierów. Prezydent stanów Recep Erdogan podaje do informacji publicznej, że za zamachem stoi duchowny, Fethullah Gülen, od 1999 r. zamieszkujący w USA, którego idee demokracji, wolności, praw człowieka i tolerancji religijnej miały w Turcji wielu zwolenników.

Oto wypowiedź jednej z tureckich emigrantek dla dziennik.pl: "Dowiedzieliśmy się, że nasz majątek przechodzi na własność państwa. Wszystko. Fabryka, samochody, busy, ciężarówki. A ponad setce pracowników przekazali, że tracą pracę. Sąsiadów poinformowali, że jesteśmy terrorystami, że organizowaliśmy pucz. W tym czasie też okazało się, że konta bankowe są zamrożone - opowiada mi Aisza.                                                                                Młoda, elegancka kobieta, skrywająca włosy pod kolorową chustą. W Warszawie jest z dziećmi. Kiedy pytam o jej męża, odwraca głowę. Nie ma go z nami. Nie mogę pani powiedzieć, gdzie jest. Ukrywa się. Nie ma paszportu, zabrali mu. Nie, nie w Turcji. W kraju, który nie jest w Unii Europejskiej - mówi".

Fot.: Wikipedia Commons

Opublikowane: Listopad 6th, 2016 9:05 pm, ostatnia aktualizacja: Listopad 6th, 2016 at 9:18 pm