Przeciek na egzaminie gimnazjalnym. Co dalej?

Fot: Wikimedia Commons/Niklas Bildhauer - papiery, dokumenty, kartki,

Tuż przed rozpoczęciem kwietniowego egzaminu gimnazjalnego z języka polskiego w jednej z polskich szkół doszło do przecieku. Policja i prokuratura mają jeszcze tylko kilka dni, by znaleźć jego sprawcę. Według zapowiedzi jednego z organizatorów egzaminu, gdy policja dowie się już, w której szkole doszło do tego zdarzenia, wszyscy jej trzecioklasiści zmuszeni będą do ponownego napisania testu z polskiego. 

Wszystko zaczęło się na 20 minut przed rozpoczęciem egzaminu z języka polskiego. To wtedy na Twitterze pojawił się wpis, ujawniający temat wypracowania, znajdującego się na końcu tego ważnego sprawdzianu. Autor wpisu, zapytany o to, skąd wie, co będzie w wypracowaniu odpowiedział, że otworzył arkusz razem ze swoją nauczycielką.

Sprawy tej nie można zbagatelizować, ze względu na to, że punkty z egzaminu gimnazjalnego decydują o tym, do jakiej szkoły dostanie się dany absolwent.

Jeszcze w dniu, w którym doszło do przecieku, Centralna Komisja Egzaminacyjna w Warszawie uspokajała, że ogólnopolskiej powtórki testu nie będzie. Mimo to CKE od razu zgłosiła sprawę na policję i poinformowała, że o ile rzeczywiście wszyscy nie będą musieli pisać ponownie tego ważnego sprawdzianu, o tyle uczniowie szkoły, w której doszło do przecieku - już tak.

Warszawska policja i stołeczna prokuratura zwróciły się już do Twittera z żądaniem ujawnienia danych autora wpisu, który swoje konto skasował jeszcze w dniu samego egzaminu.

Marcin Smolik, dyrektor CKE o sytuacji mówi, że jeśli zdobycie danych tego ucznia nie będzie możliwe, siłą rzeczy nie będzie się dało unieważnić całego egzaminu. Co więcej, gdy 15 czerwca gimnazjaliści otrzymają zaświadczenia o swoich wynikach, nie będzie można już stwierdzić braku ich legalności.

Opublikowane: Maj 29th, 2018 9:16 am