Egipt - wyjaśniamy: przyczyny terroryzmu, stan bezpieczeństwa

Egipt zamachy - piktochart

Ostatni piątkowy zamach terrorystyczny na Północnym Synaju był najkrwawszym atakiem w historii Egiptu. Zginęło co najmniej 305 osób, w tym 27 dzieci, a ponad 100 wciąż jest ciężko rannych. Skuteczność zamachowców, ich planowanie i sam cel ataku -  suficki meczet - nie napawają optymizmem, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w tym kraju.

Charakter zamachu pozwala przypuszczać, że islamski terroryzm wcale nie skończy się z obaleniem samozwańczego "kalifatu" utworzonego w 2014 r. na terytorium Syrii i Iraku. Bojownicy rozpierzchli się po krajach regionu Bliskiego Wschodu, wracają do swoich ojczyzn w Europie i wciąż będą zagrażać tak społeczeństwu, jak i całym państwom. A posiadają już doświadczenie bojowe i znają słabości systemów bezpieczeństwa.

Dodatkowo, ich walka widocznie wchodzi w nową fazę. Na cel coraz częściej mogą obierać nie tylko "innowierców" i służby bezpieczeństwa, ale i ludność muzułmańską. Potwierdza to atak na Synaju - uderzono na suficki meczet Ar-Rawda w miejscowości Bi'r al-'Abd. Ładunki wybuchowe umieszczone przed meczetem zabiły ludzi opuszczających piątkowe modły. Następnie grupa 25-30 bojowników w pojazdach terenowych otworzyła ogień nie tylko do uciekających w popłochu ludzi, ale i do karetek pogotowia.

Muzułmanie strzelali do innych muzułmanów - sufich (zwanych też sufitami) - czyli do przedstawicieli niejednorodnego, mistycznego prądu w islamie, który charakteryzuje się największą otwartością na wolność praktyk i myśli. Jak widać, ekstremiści przestali tolerować nawet ich braci w wierze - i to tych najbardziej umiarkowanych, których w 90-milionowym Egipcie jest ok. 2-3 mln.

Do ataku przyznała się organizacja Ansar Bajt al-Maqdis, która złożyła przysięgę lojalności wobec ISIS. Dotychczas prowadziła ona walkę głównie z policją i wojskiem, co w ostatnim czasie eskalowało - w ubiegłych miesiącach doszło do kilku ataków na służby bezpieczeństwa przeprowadzające naloty na kryjówki terrorystów na pustyni, w  których zginęło kilkudziesięciu mundurowych. Władzy centralnej wymykają się zwłaszcza bojownicy na Półwyspie Synaj, gdzie ogłosili nawet "wilajet" - prowincję Państwa Islamskiego.

Należy także wspomnieć o atakach wymierzonych w turystów. Większość kurortów mieści się w basenie Morza Czerwonego, jak Hurghada czy popularny wśród Polaków Szarm el-Szejk. I choć Egipt dba o bezpieczeństwo turystów ze szczególną uwagą, gdyż są jednym z głównych źródeł dochodów, to nie uniknięto ofiar. Jedną z największych tragedii było zestrzelenie rosyjskiego samolotu pasażerskiego Airbus A321 31 października 2015 r., w którym zginęli wszyscy 224 pasażerowie.

Jak prezentujemy w infografice, zamachy nasiliły się zwłaszcza od dojścia do władzy prezydenta-generała Abdel-Fattaha as-Sisiego w 2014 r. Po obaleniu w 2013 r. islamistycznego - choć pierwszego demokratycznie wybranego - prezydenta Mohammeda Mursiego, Sisi próbuje silną ręką dusić wszelkie zapędy ekstremistyczne w Egipcie, mając wsparcie państw zachodnich, a nawet Izraela. Szczególną opieką otacza także egipskie mniejszości religijne, np. chrześcijańskich Koptów, którzy stanowią ok. 10% Egipcjan.

Jak pokazują jednak lata rządów Sisiego, agresja służb mundurowych wywołuje jeszcze większą agresję ugrupowań terrorystycznych. Kraj nie funkcjonuje normalnie, gdyż rośnie niezadowolenie społeczne pogarszającą się sytuacją gospodarczą (armia posiada większość aktywów w kraju), a frustraci są potencjalnymi kandydatami na bojowników wszelkiej maści. Dowodem jest Synaj - najbardziej zaniedbana ekonomicznie i najbardziej zradykalizowana prowincja kraju.

W najbliższych latach zatem nic nie wróży poprawy bezpieczeństwa w tym kraju, którym zachwiała tzw. "arabska wiosna".

Opublikowane: Listopad 27th, 2017 5:24 pm